KSE NA ŻYWO śr., 26 sierpnia, 17:18
RCE 671,15 zł/MWh PV 8,139 MW Wiatr 1,267 MW Zapotrzebowanie KSE 19,368 MW Udział OZE 49% RCE 671,15 zł/MWh PV 8,139 MW Wiatr 1,267 MW Zapotrzebowanie KSE 19,368 MW Udział OZE 49%
Partnerzy
PZUReklama
ASOENERGYReklama
PolskaONReklama
Ogłoszenia
Partnerzy
PZUReklama
ASOENERGYReklama
PolskaONReklama
Aktualności

Czy termin 'legacy data centre’ jest już przestarzały?

· 4 min czytania
Czy termin 'legacy data centre' jest już przestarzały?
Fot. theenergyst.com

W branży centrów danych coraz częściej pojawia się pytanie, czy istniejące obiekty są nadal w stanie sprostać współczesnym wymaganiom. Jak zauważa Simon Harris, dyrektor ds. infrastruktury krytycznej w BCS Consultancy, impulsem do takich rozważań bywają różne czynniki: wdrożenia sztucznej inteligencji wymagające większej gęstości mocy w rackach, analizy due diligence podczas przejęć, problemy z chłodzeniem w czasie upałów, czy po prostu wiek budynku przekraczający 10–15 lat.

Harris podkreśla, że wiek obiektu rzadko jest decydującym czynnikiem. Wiele istniejących centrów danych przeszło już przez kilka generacji technologicznych – zmieniały się platformy serwerowe, rosła gęstość mocy, ewoluowały strategie chłodzenia i wymagania klientów. W praktyce obiekty te często są dobrze przygotowane do kolejnych modernizacji. Coraz więcej prac w branży koncentruje się na modernizacji i rozbudowie istniejących obiektów, a nie na ich całkowitej wymianie.

Harris kwestionuje użyteczność terminu „legacy”, który sugeruje, że obiekt jest przestarzały i bliski końca życia. Zwraca uwagę, że technologia rozwija się znacznie szybciej niż budynki – budowa nowego centrum danych trwa zwykle 4–5 lat, a w tym czasie zmieniają się architektury procesorów, rosną gęstości mocy, rozwijają się technologie chłodzenia. Jeśli za „legacy” uznamy każdy obiekt, który nie był projektowany pod dzisiejszą technologię, to praktycznie wszystkie działające centra danych są „legacy”. To jednak nie oznacza, że są one bezwartościowe.

PrimeDriveReklama

W ostatnich dwóch latach tempo ewolucji przyspieszyło, głównie za sprawą AI. Choć wiele uwagi poświęca się budowie nowych, „gotowych na AI” obiektów, znaczna część prac modernizacyjnych odbywa się w działających obiektach. Operatorzy analizują, jak zwiększyć obciążenie istniejącej infrastruktury elektrycznej, czy systemy chłodzenia można ulepszyć pod kątem większej gęstości mocy, oraz gdzie można poprawić efektywność operacyjną, aby uwolnić dodatkową moc.

Istniejące obiekty mają często przewagę lokalizacyjną – posiadają pozwolenia na budowę, światłowody, doświadczone zespoły i przydziały mocy, które dziś są trudne do uzyskania. W niektórych przypadkach mają też niewykorzystaną moc elektryczną, co może znacząco zwiększyć ich wartość. Modernizacja istniejących obiektów może być szybsza i tańsza niż budowa od zera, co pozwala szybciej osiągnąć przychody.

Harris zwraca też uwagę na aspekt zrównoważonego rozwoju. Każdy działający obiekt to ogromna inwestycja w materiały i energię. Przedłużenie jego żywotności poprzez modernizację pozwala uniknąć wyburzeń, zmniejsza ślad węglowy i poprawia efektywność. Modernizacja nie powinna być postrzegana jako kompromis w stosunku do nowych inwestycji – często jest to najbardziej efektywne wykorzystanie kapitału i zasobów.

Wnioski płynące z analizy Harrisa są jasne: zamiast dzielić centra danych na „nowe” i „legacy”, należy patrzeć na nie jako na obiekty w ciągłym cyklu ulepszeń. Kluczowe pytanie nie brzmi, czy obiekt jest przestarzały, ale czy ma zdolność do ewolucji. Wiele istniejących aktywów ma znacznie większy potencjał, niż mogłoby sugerować ich metryka. W obliczu rosnącego popytu na moc obliczeniową, część najbardziej atrakcyjnych komercyjnie możliwości w nadchodzącej dekadzie będzie pochodzić z modernizacji istniejących obiektów, a nie z budowy nowych.

Operatorzy, którzy dostrzegą potencjał w swoich obecnych zasobach, będą lepiej przygotowani do odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku, podczas gdy inni będą dopiero przechodzić przez procesy planowania i budowy. Jak podkreśla Harris, pytanie nie dotyczy już tego, czy istniejące aktywa mają rolę do odegrania, ale tego, ile wartości można z nich jeszcze wydobyć.

Źródło: The Energyst

Fot. theenergyst.com

apn budownictwoReklama