Europejskie miasta planują kompensować emisje CO₂ – ale czy to wystarczy?

Według analizy opublikowanej w „Nature Climate Change” (DOI: 10.1038/s41558-026-02691-0), aż 103 europejskie miasta zamierzają do 2030 roku osiągnąć neutralność klimatyczną, pokrywając około jednej piątej swoich emisji poprzez techniczne usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery. To oznacza konieczność usunięcia około 61 milionów ton CO₂ – jednak sposób realizacji tych planów pozostaje niejasny.
Badanie, przeprowadzone przez Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej we współpracy z Poczdamskim Instytutem Badań nad Wpływem Klimatu (PIK), wskazuje, że główne źródła emisji w miastach to sektory energii (mediana 50%) i transportu (mediana 31%). Choć emisje te są stosunkowo łatwe do ograniczenia, autorzy wyrażają wątpliwości co do skuteczności przyjętych strategii. Jak zauważa Quirina Rodriguez Mendez z PIK: „Miasta postawiły sobie ambitne cele, co jest godne pochwały, ale często brakuje precyzyjnych planów redukcji emisji u źródła”.
Nowo opracowany wskaźnik RESRI (Residual Emissions Strategy Robustness Index) ujawnia słabości w planowaniu i monitorowaniu usuwania CO₂. Obecnie szacowane zdolności do pochłaniania dwutlenku węgla pokrywają zaledwie 18% całkowitych emisji resztkowych. Co więcej, tylko 32% miast uwzględnia w swoich planach trwałe metody sekwestracji, takie jak bioenergia z wychwytem i składowaniem CO₂ (27%), roślinny węgiel (13%) czy bezpośrednie wychwytywanie z powietrza (7%).
Eksperci zalecają, aby miasta przede wszystkim ograniczały emisje u źródła, a usuwanie CO₂ traktowały jako ostateczność. Proponują też działania po stronie popytu – np. ograniczenie lotów dalekodystansowych czy spożycia mięsa – które mogą zredukować emisje nawet o 40–80%. Podkreślają również konieczność transparentnego rozliczania wszystkich operacji usuwania dwutlenku węgla, aby nie pozostały one jedynie na papierze.
Źródło: Energiezukunft (AT)
Fot. Pexels / Andy Chi







