Fundacja Instrat opublikowała analizę, która rzuca nowe światło na finansowe konsekwencje konfliktu w Iranie dla Polski. Według wyliczeń think-tanku, kryzys na rynku ropy naftowej i gazu ziemnego kosztował nasz kraj co najmniej 10 miliardów złotych. To efekt gwałtownych wzrostów cen paliw, które uderzyły zarówno w portfele kierowców, jak i w budżet państwa.

Koszty bezpośrednie i pośrednie kryzysu paliwowego

Jak wynika z raportu zatytułowanego „Rachunek za uzależnienie”, największe obciążenie spadło na sektor transportowy. Firmy korzystające z pojazdów z silnikami Diesla odnotowały wzrost kosztów oleju napędowego o 1,77 zł za litr. Dla porównania, kierowcy samochodów benzynowych zapłacili średnio o 40 groszy więcej za litr paliwa. Rząd Donalda Tuska, reagując na sytuację, wprowadził tzw. Pakiet CPN, zakładający m.in. obniżki podatku VAT i akcyzy oraz maksymalne ceny paliw na stacjach. Jednak, jak podkreślają autorzy analizy, korzyści z tego pakietu były ograniczone – szczególnie dla firm będących podatnikami VAT, które mogły odliczać ten podatek, przez co czasowa obniżka nie przyniosła im wymiernych oszczędności.

Straty budżetu państwa i niewykorzystane szanse

Z danych Fundacji Instrat wynika, że od początku wojny w Iranie do połowy maja 2026 roku budżet państwa poniósł straty sięgające blisko 2 miliardów złotych. Kwota ta obejmuje zarówno bezpośrednie skutki kryzysu energetycznego, jak i koszty wdrożenia Pakietu CPN. Eksperci zwracają uwagę, że środki te nie zostały przeznaczone na działania zwiększające odporność kraju na podobne kryzysy w przyszłości. W odpowiedzi na te wyzwania, Fundacja Instrat proponuje wykorzystanie szacowanych na 6 miliardów złotych wpływów z planowanego podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego (windfall tax).

Propozycje zmian w polityce transportowej

Think-tank rekomenduje skierowanie tych środków na rozwój transportu opartego na krajowej energii oraz inwestycje ograniczające zależność Polski od importowanych paliw kopalnych. Wśród konkretnych propozycji znalazły się:

  • rozwój programu społecznego leasingu europejskich samochodów elektrycznych z miesięczną opłatą do 450 zł,
  • obniżenie stawki VAT do 8 proc. na ładowanie pojazdów elektrycznych w domu i na publicznych stacjach,
  • rozbudowa infrastruktury ładowania,
  • wprowadzenie jednolitego biletu lokalnego i regionalnego na transport publiczny, wzorowanego na rozwiązaniu funkcjonującym w Niemczech.

Elektromobilność jako droga do niezależności

Autor analizy, Michał Grabka z Fundacji Instrat, podkreśla, że przedłużający się konflikt zwiększa znaczenie działań prowadzących do ograniczenia importu ropy i gazu. Według niego, szersze wykorzystanie samochodów elektrycznych zasilanych energią ze źródeł krajowych mogłoby zwiększyć przewidywalność kosztów transportu i pozostawić większą część wydatków energetycznych w polskiej gospodarce. Podobne stanowisko przedstawił Aleksander Rajch z Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności. W jego ocenie, rozwój elektromobilności może stopniowo ograniczać zależność Polski od niestabilnych regionów produkujących surowce energetyczne. Zgodnie z prognozami przytoczonymi w raporcie, w ciągu najbliższych pięciu lat wzrost liczby samochodów elektrycznych w Unii Europejskiej może zmniejszyć popyt na ropę o co najmniej 1 milion baryłek dziennie, co odpowiada blisko 10 proc. obecnego zużycia. To z kolei przełożyłoby się na wzrost niezależności energetycznej Polski.

Foto: images.pexels.com