Technologia dwukierunkowego ładowania, znana jako V2G (vehicle-to-grid), staje się coraz bardziej dostępna cenowo i może przynieść znaczące korzyści zarówno indywidualnym użytkownikom, jak i całemu systemowi elektroenergetycznemu. W Polsce na razie mogą z niej skorzystać przede wszystkim prosumenci, czyli osoby posiadające własne instalacje fotowoltaiczne.
Czym jest V2G i jak działa?
V2G to technologia umożliwiająca nie tylko ładowanie baterii samochodu elektrycznego, ale także oddawanie zgromadzonej w niej energii z powrotem do sieci lub do domu. Dzięki temu bateria pojazdu może pełnić funkcję mobilnego magazynu energii. W praktyce oznacza to, że w godzinach największej produkcji energii z fotowoltaiki, gdy ceny prądu są niskie, można ładować auto, a wieczorem, gdy zapotrzebowanie rośnie, oddawać energię do sieci lub zasilać domowe urządzenia.
Korzyści dla prosumentów
Prosumenci, którzy dysponują instalacją PV i samochodem elektrycznym z funkcją V2G, mogą znacząco obniżyć rachunki za prąd. Według raportu Instytutu Zrównoważonej Gospodarki i Fundacji Instrat, gospodarstwo domowe może zaoszczędzić dodatkowo ponad 700 zł rocznie, łącząc taryfę dynamiczną z dwukierunkowym ładowaniem. Łączne oszczędności z przejścia na taryfę dynamiczną i wykorzystania V2G mogą sięgnąć nawet 2 tys. zł rocznie. Dzięki baterii samochodowej możliwe jest przesunięcie oddawania nadwyżek energii z fotowoltaiki na moment, gdy ceny są najwyższe, co maksymalizuje zysk.
Koszty i dostępność
Jeszcze kilka lat temu ładowarki V2G były drogie i trudno dostępne, ale sytuacja się zmienia. Obecnie ceny takich urządzeń wynoszą około 5 tys. zł brutto, co jest około 2–4 razy więcej niż standardowe ładowarki jednokierunkowe. Coraz więcej producentów aut, takich jak Renault, Volkswagen, BMW, Kia, Hyundai oraz chińscy producenci, oferuje pojazdy z obsługą V2G. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej chińscy producenci mają już ponad 60 proc. udziału w globalnej sprzedaży aut elektrycznych, co dodatkowo przyspieszy rozwój tej technologii.
Bariery w Polsce
Mimo potencjału, w Polsce technologia V2G napotyka na przeszkody. W obecnym stanie prawnym oddawanie energii do sieci bez statusu prosumenta jest praktycznie niemożliwe i wymagałoby prowadzenia działalności gospodarczej oraz uzyskania koncesji. Prosumenci mogą oddać do sieci tylko energię wyprodukowaną przez własną instalację, ale mogą ją magazynować w baterii samochodowej i oddać w korzystniejszym momencie. Dodatkowo problemem jest nierównomierne pokrycie licznikami zdalnego odczytu oraz wąska oferta taryf dynamicznych, które są niezbędne do optymalizacji kosztów ładowania.
Korzyści dla systemu energetycznego
Popularyzacja V2G mogłaby przynieść wymierne korzyści całemu systemowi elektroenergetycznemu w Polsce. Według autorów raportu, do 2035 roku roczne oszczędności w kosztach funkcjonowania i rozbudowy sieci mogłyby wynieść 750 mln zł. Zakładają oni, że co drugie auto elektryczne będzie korzystać z inteligentnego ładowania, a co czwarte z technologii V2G. Przy prognozowanej liczbie 1,8 mln elektryków w 2035 roku, potencjał jest ogromny.
„Technologia V2G to przyszłość elektromobilności, która łączy oszczędności z bezpieczeństwem energetycznym. W Polsce potrzebujemy jednak zmian prawnych i rozbudowy infrastruktury, aby mogli z niej skorzystać wszyscy użytkownicy aut elektrycznych” – komentuje ekspert rynku energii.
Podsumowując, V2G to obiecujące rozwiązanie, które w Polsce na razie jest dostępne głównie dla prosumentów. Jednak wraz z rozwojem przepisów i spadkiem kosztów, technologia ta może stać się standardem, przynosząc korzyści zarówno domom, jak i całemu systemowi energetycznemu.
Foto: images.pexels.com

