W Unii Europejskiej narasta polityczna debata o przyszłości unijnego systemu handlu emisjami (ETS). W czwartek 10 września komisja ochrony środowiska (Envi) Parlamentu Europejskiego przyjęła stanowisko w sprawie propozycji Komisji Europejskiej z kwietnia, dotyczącej zmiany rezerwy stabilizującej rynek (Market Stability Reserve, MSR) w ramach ETS. Głosowanie zakończyło się wynikiem 43 głosów za, 21 przeciw i 6 wstrzymujących się.
Spór o unieważnianie nadwyżek uprawnień
Obecnie obowiązujące przepisy przewidują, że wszystkie uprawnienia do emisji zgromadzone w rezerwie powyżej progu 400 milionów są automatycznie unieważniane. Komisja Europejska chce zlikwidować ten mechanizm, aby utrzymać w rezerwie znacznie większą liczbę dodatkowych uprawnień. Celem jest stworzenie szerszej „poduszki” pozwoleń na emisję, które można by później wykorzystać – na przykład do wtłoczenia płynności na rynek poprzez przeniesienie uprawnień z rezerwy do ETS – i tym samym sprzyjać stabilności cen CO2.
Stanowisko komisji Envi
Eurodeputowani z komisji Envi proponują natomiast utrzymanie unieważniania nadwyżek w MSR, ale z podniesieniem progu z 400 do 650 milionów uprawnień od 1 marca 2027 roku. Pozwoliłoby to z jednej strony zachować wystarczająco dużą rezerwę zdolną absorbować wahania między popytem a podażą pozwoleń, z drugiej – uniknąć nadmiernego nagromadzenia uprawnień.
Według sprawozdawcy Pierfrancesco Marana (S&D, grupa socjaldemokratów) stanowisko komisji ochrony środowiska „znajduje właściwą równowagę między ambicją klimatyczną a konkurencyjnością przemysłu”, ponieważ „podniesienie progu unieważniania i wyznaczenie jasnej daty wejścia w życie daje MSR niezbędną elastyczność”. Przyjęcie mandatu negocjacyjnego Parlamentu zaplanowano na sesję plenarną we wrześniu 2026 roku.
Do czego służy rezerwa stabilizująca
Rezerwa stabilizująca działa od 2019 roku i ma na celu równoważenie popytu i podaży uprawnień poprzez regulowanie ich ilości dostępnej na rynku ETS. Jej funkcja, zwłaszcza w początkowej fazie, była przede wszystkim restrykcyjna – chodziło o ograniczenie nadwyżki uprawnień w ETS, aby ceny CO2 nie spadały zbyt nisko. Gdy ceny są szczególnie niskie, przemysł ma mniejszą motywację do inwestowania w projekty dekarbonizacyjne (efektywność energetyczna, odnawialne źródła energii), ponieważ bardziej opłaca się kupować pozwolenia na emisję.
Propozycje Komisji Europejskiej – podsumowanie
W lipcowej propozycji kompleksowej nowelizacji ETS Komisja Europejska uwzględniła kolejną zmianę w MSR: zmniejszenie z 24% do 12% tempa wchłaniania uprawnień ogółem znajdujących się w obiegu w ETS po przekroczeniu określonego progu (początkowo ustalonego na 947 milionów). Dzięki temu więcej pozwoleń na emisję mogłoby pozostawać na rynku dłużej.
Zgodnie z propozycjami Komisji, jeśli rynek ETS jest w nadwyżce (powyżej 947 milionów uprawnień w obiegu), rezerwa stabilizująca wchłania 12% ogółu uprawnień w obiegu, a nie 24% przewidziane w obecnych przepisach. Jeśli natomiast rynek ETS jest w niedoborze (poniżej 300 milionów uprawnień w obiegu), MSR automatycznie uwalnia 100 milionów pozwoleń, aby zapobiec nadmiernemu wzrostowi cen. Ponadto wszystkie uprawnienia umieszczone w rezerwie pozostałyby w tym „zbiorniku” na czas nieokreślony, bez automatycznego unieważniania po przekroczeniu progu 400 milionów. To właśnie ten punkt jest przedmiotem interwencji eurodeputowanych z komisji Envi, którzy proponują zachowanie unieważniania, ale z wyższym progiem – 650 milionów uprawnień.
Możliwe zmiany współczynnika liniowej redukcji
W kontekście nowelizacji ETS warto odnotować, że niemiecki konserwatysta Peter Liese (PPE), główny sprawozdawca Parlamentu Europejskiego w tej sprawie, zamierza zaproponować zmianę współczynnika liniowej redukcji (Linear Reduction Factor, LRF) – parametru procentowego określającego, o ile rocznie zmniejsza się łączna liczba uprawnień do emisji dostępnych w ETS (cap).
W propozycji Komisji Europejskiej współczynnik ma osiągnąć 3,7% w latach 2031–2035 (wobec 4,3% obowiązujących do 2027 roku i 4,4% przewidzianych na lata 2028–2030), a następnie spaść do 1,7% w okresie 2036–2040. Praktyczną konsekwencją takiej trajektorii redukcji jest to, że nowe uprawnienia do emisji będą dostępne jeszcze w latach 40. XXI wieku. Gdyby natomiast utrzymano LRF na poziomie 4,4%, cap osiągnąłby zero około 2039 roku. Przemysł będzie więc mógł emitować CO2 dłużej, także dzięki innym elastycznościom przewidzianym w reformie zaproponowanej przez Komisję Europejską.
Jak informuje Euractiv, Liese chciałby pójść dalej, ustalając LRF na poziomie 3,4% do 2035 roku, a następnie podnosząc go do 2,3%. W praktyce propozycja narzuciłaby bardziej zrównoważoną redukcję cap między poszczególnymi okresami, pozostawiając więcej uprawnień w obiegu do 2035 roku, a następnie nieco przyspieszając ich wyjście z rynku w latach 2036–2040.
Źródło: QualEnergia.it
Źródło: QualEnergia






