Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nieprzerwanie napływają zgłoszenia dotyczące spółki Nasz Prąd. Jak podkreśla UOKiK, konsumenci skarżą się, że przedstawiciele firmy podają się za dotychczasowego sprzedawcę energii elektrycznej, przez co wprowadzają ich w błąd co do charakteru wizyty oraz proponowanych warunków umowy.
W praktyce oznacza to, że odbiorcy podpisują nowy kontrakt bez pełnej świadomości, iż właśnie zmieniają dostawcę prądu. UOKiK przypomina, że już w grudniu 2020 r. Prezes Urzędu uznał takie działania za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów i wymierzył spółce karę przekraczającą 2,5 mln zł.
Decyzja ta nie jest jednak prawomocna – Nasz Prąd odwołał się do sądu, a sprawa nadal czeka na rozstrzygnięcie. Mimo to Urząd apeluje o rozwagę i dokładne czytanie dokumentów przed złożeniem podpisu. W razie wątpliwości konsumenci mogą zwrócić się po pomoc do UOKiK lub do miejskiego bądź powiatowego rzecznika konsumentów.
Jak nie dać się nabrać na „cudzą” umowę?
Eksperci rynku energetycznego od lat zwracają uwagę, że podobne mechanizmy – podszywanie się pod obecnego sprzedawcę – są jedną z najczęstszych metod nieuczciwej akwizycji. Warto pamiętać, że zmiana sprzedawcy energii nie wymaga podpisywania dokumentu „na kolanie” w progu domu; zawsze można poprosić o czas do namysłu i zweryfikować ofertę u obecnego dostawcy.
Zgodnie z prawem energetycznym każdy odbiorca ma prawo do wypowiedzenia umowy z zachowaniem okresów wypowiedzenia, a nowy sprzedawca musi przedstawić czytelne warunki cenowe. Warto też sprawdzić, czy na dokumencie widnieje nazwa podmiotu, z którym faktycznie zawieramy umowę – to podstawowy sposób na uniknięcie niechcianej zmiany.
Sprawa Nasz Prąd pokazuje, że ochrona konsumentów na rynku energii pozostaje wyzwaniem. UOKiK zapowiada dalsze monitorowanie zgłoszeń, a konsumenci, którzy czują się oszukani, powinni jak najszybciej zgłaszać sprawę do Urzędu lub rzecznika konsumentów.
Źródło: CIRE — OZE






