Rada Ministrów Włoch przyjęła dekret, który ma usprawnić procedury administracyjne związane z poszukiwaniem i wydobyciem węglowodorów na lądzie. Premier Giorgia Meloni ogłosiła to w opublikowanym 10 września nagraniu, przekonując, że kraj powinien zwiększyć własną produkcję ropy i gazu zamiast kupować surowce za granicą. Jej zdaniem „nie ma większego sensu importować energii, skoro możemy wytwarzać ją także we Włoszech”.
Co zawiera dekret
Dokument opublikowano w Dzienniku Urzędowym 10 września. Przewiduje on dwie główne zmiany. Po pierwsze, do 17 września przedłużono obniżkę akcyzy o 17 centów na litr dla oleju napędowego, olejów parafinowych z syntezy lub hydroobróbki oraz biodiesla wprowadzanego do obrotu jako paliwo. Utrzymano także ulgę podatkową dla firm transportowych. Po drugie, zmieniono zasady uzgodnień z regionami przy projektach poszukiwawczych i wydobywczych. Samorządy mają 45 dni na zajęcie stanowiska, a w przypadku przedłużającej się bezczynności rząd może wyznaczyć komisarza i skorzystać z uprawnień zastępczych przewidzianych w art. 120 konstytucji.
Argumenty rządu
Meloni twierdzi, że „Włochy nie mogą dłużej czekać dziesięcioleci na odblokowanie koncesji”. Według niej większe wydobycie krajowe oznacza mniejszą zależność od importu, niższe koszty dla rodzin i przedsiębiorstw oraz większe wpływy z opłat eksploatacyjnych. Premier nazwała to działaniem patriotycznym i obroną interesu narodowego.
Krytyka organizacji ekologicznych
Zupełnie inaczej ocenia sprawę WWF Italia. Organizacja podkreśla, że „Włochy to nie Teksas”, a krajowe zasoby ropy i gazu są zbyt małe, by myśleć o niezależności energetycznej. Zdaniem WWF nowe odwierty nie obniżą cen na rynkach światowych ani nie ochronią Włochów przed kolejnym kryzysem. Aktywiści przypominają, że w latach 2006–2014, dzięki inwestycjom w efektywność energetyczną i OZE, import energii spadł z 85,9% do 75,9%, czyli do najniższego poziomu od pół wieku. Wcześniej, mimo szczytu wydobycia paliw kopalnych w latach 1993–1999, zależność energetyczna nie spadła poniżej 80%.
Dane, które podważają narrację o samowystarczalności
Think tank Ecco Climate zwraca uwagę na oficjalne dane Urzędu Górniczego ds. Węglowodorów i Zasobów Geotermalnych (Unmig). Na koniec 2024 r. potwierdzone zasoby gazu ziemnego we Włoszech wynosiły około 42,5 mld m sześc., a łącznie z zasobami prawdopodobnymi i możliwymi – 78,7 mld m sześc. Są one jednak rozproszone w setkach oddzielnych złóż, co wymagałoby rozbudowy infrastruktury i długich procedur. Obecna produkcja nie przekracza 3,3 mld m sześc. rocznie, a przy dodatkowych odwiertach mogłaby wzrosnąć do 4–5 mld m sześc. Dla porównania Włochy zużyły w 2024 r. około 61,9 mld m sześc. gazu.
Mariagrazia Midulla z WWF Italia zauważa, że krajowe wydobycie pokryłoby potrzeby kraju na około rok, a część złóż należy do spółek prywatnych. Jej zdaniem w przeszłości odwoływanie się do produkcji krajowej służyło zagwarantowaniu firmom paliwowym cen wyższych od rynkowych, co prowadziło do dodatkowych zysków. Podsumowuje to stwierdzeniem, że „Drill, baby, drill” to nie polityka energetyczna, lecz propaganda paliw kopalnych.
„Prawdziwym złotem są odnawialne źródła energii, a nie ropa” – przekonuje WWF Italia.
Spór wpisuje się w szerszą debatę o bezpieczeństwie energetycznym Europy. Włochy, podobnie jak Polska, stoją przed wyborem między dalszym wspieraniem paliw kopalnych a przyspieszeniem transformacji w kierunku OZE. Jak pokazują doświadczenia z lat 2006–2014, inwestycje w odnawialne źródła i efektywność energetyczną mogą realnie zmniejszać zależność od importu – i to szybciej niż nowe odwierty.
Źródło: QualEnergia
Fot. Pexels / Jan Zakelj






