Nowe przepisy rządowe mają przyspieszyć modernizację lądowych farm wiatrowych w Polsce

wind turbine replacement

Rada Ministrów przyjęła nowelizację rozporządzenia, która ma na celu ułatwienie procesu wymiany przestarzałych turbin wiatrowych na nowoczesne jednostki. Decyzja zapadła 26 maja 2026 roku. Głównym założeniem jest uproszczenie procedur administracyjnych dla inwestycji określanych mianem repoweringu. Dzięki nowym regulacjom, właściciele farm wiatrowych będą mogli liczyć na skrócenie czasu potrzebnego na realizację projektu nawet o pół roku, ponieważ nie będą musieli uzyskiwać decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

Jakie zmiany wprowadza nowelizacja?

Nowe przepisy pozwalają na zwiększenie mocy istniejącej instalacji wiatrowej maksymalnie o 30 procent bez konieczności przechodzenia przez pełną procedurę oceny oddziaływania na środowisko. Jest to jednak obwarowane szeregiem warunków. Przede wszystkim, modernizacja może odbywać się wyłącznie na terenach, które nie podlegają szczególnym formom ochrony przyrody. Dodatkowo, nowe turbiny muszą zachować minimalną odległość 250 metrów od granicy lasu. Co istotne, łączna moc farmy po repoweringu nie może przekroczyć 100 MW, a liczba wiatraków nie może wzrosnąć. Zmiana lokalizacji pojedynczej turbiny jest dopuszczalna, ale nie więcej niż o 150 metrów od pierwotnego posadowienia.

Znaczenie zasady 700 metrów

Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że wszystkie nowe inwestycje muszą być zgodne z obowiązującą zasadą minimalnej odległości od zabudowań mieszkalnych, która wynosi 700 metrów. Szefowa resortu, Paulina Hennig-Kloska, zwróciła uwagę, że z preferencyjnej ścieżki będą mogli skorzystać tylko ci właściciele, których instalacje spełniają aktualne wymogi planowania przestrzennego. Eksperci z branży energetycznej wskazują, że takie podejście ma na celu zrównoważenie potrzeb rozwoju odnawialnych źródeł energii z oczekiwaniami społecznymi dotyczącymi komfortu życia.

Potencjał wzrostu efektywności

Starsze turbiny wiatrowe w Polsce dysponują mocą rzędu 1-2 MW. Tymczasem współczesne modele przeznaczone do pracy na lądzie osiągają parametry na poziomie 6-7 MW. To pokazuje ogromny potencjał drzemiący w wymianie wyeksploatowanych urządzeń. Jak skomentowała Paulina Hennig-Kloska, nowoczesne wiatraki są nie tylko wydajniejsze, ale także pracują ciszej, co jest ważne z punktu widzenia akceptacji społecznej. Dzięki repoweringowi produktywność instalacji może wzrosnąć nawet o 130 procent. W skali kraju mogłoby to znacząco przyczynić się do realizacji celów polityki klimatycznej i zwiększenia udziału zielonej energii w miksie energetycznym. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki, na koniec 2025 roku łączna moc lądowych farm wiatrowych w Polsce wynosiła około 10 GW, a wiele z nich działa od ponad 15 lat.

„Przez lata dość znacznie zmieniła się technologia turbin wiatrowych. Nowe wiatraki pracują efektywniej, potrafią produkować więcej energii nawet z tej samej mocy i jednocześnie pracować ciszej. Dzięki temu rozwiązaniu produktywność instalacji po repoweringu może wzrosnąć ponad dwukrotnie, bo o około 130 proc., nie bardziej jednak niż do 100 MW” – powiedziała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.

Nowelizacja rozporządzenia jest postrzegana jako krok w dobrym kierunku, jednak część analityków rynku wskazuje, że ograniczenie wzrostu mocy do 30 procent może nie być wystarczającą zachętą dla inwestorów. W praktyce oznacza to, że na przykład farma o mocy 20 MW mogłaby po modernizacji osiągnąć maksymalnie 26 MW, co przy kosztach wymiany turbin może nie być opłacalne. Mimo to, resort liczy, że nowe przepisy odblokują potencjał repoweringu, który dotychczas był hamowany przez złożone i długotrwałe procedury administracyjne.

Foto: images.pexels.com