Rozwój lądowej energetyki wiatrowej w Polsce napotyka na coraz poważniejsze przeszkody związane z wojskowymi strefami powietrznymi. Jak wynika z analiz Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), już ponad połowa terytorium kraju objęta jest różnego rodzaju ograniczeniami lotniczymi, co dramatycznie zawęża obszary potencjalnie dostępne pod nowe inwestycje. Szacuje się, że po uwzględnieniu wszystkich kluczowych stref, takich jak MRT, MCTR, TRA i TSA, dla farm wiatrowych pozostaje niespełna 1 proc. powierzchni Polski.
Coraz więcej kolizji z wojskowymi strefami
Problemy zaczęły narastać w 2024 roku, a ich nasilenie zbiegło się z pracami nad nowelizacją tzw. ustawy odległościowej (UD89). Wówczas pojawiły się postulaty wyłączenia możliwości lokalizacji turbin wiatrowych w określonych strefach powietrznych, zwłaszcza MRT i MCTR. Choć ostatecznie zapis nie wszedł w życie, a cała ustawa została zawetowana, praktyka uzgodnieniowa stała się znacznie bardziej restrykcyjna. Inwestorzy coraz częściej otrzymują negatywne opinie nie tylko w strefach stałych, ale i tymczasowych (TSA, TRA), których granice mogą się zmieniać.
Brak transparentności i przewidywalności
Kluczowym wyzwaniem pozostaje nieprzewidywalność procesu uzgodnień. Jak wskazuje Weronika Kupczyk, ekspertka PSEW ds. regulacji onshore, inwestorzy nie mają dziś jasno określonego etapu, na którym dowiadują się o ryzyku kolizji. Zdarza się, że początkowo pozytywne opinie wojska są później cofane na dalszych etapach, gdy projekt ma już wydane decyzje, pozwolenia i poniesione znaczne nakłady. „W praktyce oznacza to, że zmiana podejścia lub negatywne stanowisko organów wojskowych może przekreślić kilka lat pracy nad projektem” – podkreśla Kupczyk.
Według danych branżowych, proces dewelopmentu lądowej farmy wiatrowej trwa średnio 7–10 lat i wymaga zaangażowania milionów złotych. Tymczasem brak jednolitych kryteriów oceny projektów przez wojsko sprawia, że ryzyko inwestycyjne jest trudne do oszacowania. W innych krajach, takich jak Niemcy czy Dania, funkcjonują już systemy cyfrowej wymiany informacji między inwestorami a administracją wojskową, co znacznie usprawnia proces.
Dialog jako szansa na kompromis
Pomimo napięć, trwają rozmowy między PSEW a Ministerstwem Obrony Narodowej. Celem jest wypracowanie rozwiązań, które pogodzą bezpieczeństwo militarne z potrzebami transformacji energetycznej. Wśród postulatów branży wymienia się m.in. wprowadzenie transparentnych kryteriów wydawania uzgodnień, ochronę projektów zaawansowanych oraz wdrożenie cyfrowego systemu wymiany danych. „Kluczowe jest dziś znalezienie równowagi pomiędzy bezpieczeństwem militarnym a bezpieczeństwem energetycznym państwa, gdyż oba te obszary mają strategiczne znaczenie” – podsumowuje ekspertka.
Jeśli obecne ograniczenia nie ulegną zmianie, rozwój nowych mocy wiatrowych w Polsce może zostać praktycznie zatrzymany. Biorąc pod uwagę unijne cele klimatyczne i krajowe plany zwiększenia udziału OZE, konieczne jest pilne wypracowanie stabilnych i przewidywalnych procedur. Bez tego Polska ryzykuje nie tylko opóźnienia w transformacji energetycznej, ale także utratę inwestycji i miejsc pracy w sektorze odnawialnych źródeł energii.
Foto: images.pexels.com

