W poniedziałek cena ropy Brent, będącej europejskim benchmarkiem, wzrosła o 0,75%, osiągając poziom 97 dolarów za baryłkę. To efekt eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, który w ostatnich dniach nasilił się wymianą ataków. W piątek surowiec kosztował 96,28 dolara, a obecny wzrost o 72 centy to w dużej mierze konsekwencja zwiększonego ryzyka w rejonie cieśniny Ormuz.
W niedzielę irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała o zestrzeleniu amerykańskiego drona morskiego, który według niej próbował wpłynąć na wody uznawane przez Iran za chronione. Z kolei agencja Tasnim podała, że amerykańskie pociski trafiły w irański tankowiec w pobliżu wyspy Chark, gdzie znajduje się główny terminal eksportowy tego kraju. Te wydarzenia sprawiły, że inwestorzy obawiają się zakłóceń w dostawach ropy z Bliskiego Wschodu.
Dodatkowym czynnikiem podbijającym ceny jest groźba Iranu, który zapowiedział ataki na amerykańskie firmy energetyczne działające w regionie, jeśli Waszyngton zbombarduje irańskie instalacje. W poniedziałek rzecznik MSZ Kataru, Madżid al-Ansari, poinformował, że konflikt doprowadził już do spadku o 90% dostaw gazu ziemnego skroplonego (LNG) z państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej oraz o 77% w przypadku ropy naftowej.
Analitycy zwracają uwagę, że rynek zaczyna dostrzegać zmianę charakteru sporu. Juan Ignacio Crespo, ekspert rynkowy, ocenia, że obecna dynamika może skierować notowania Brentu w okolice tegorocznych maksimów, które pod koniec kwietnia sięgały ponad 120 dolarów za baryłkę. Z kolei Javier Cabrera z XTB podkreśla, że spekulacje o możliwym wprowadzeniu opłat za przepływ przez cieśninę Ormuz dodatkowo potęgują niepewność wśród inwestorów.
Źródło: El Periódico de la Energía






