Niemiecki rząd federalny ponownie zdecydował się na obniżenie podatku od paliw. Decyzja zapadła w piątek wieczorem, a nowy rabat ma obowiązywać od października, prawdopodobnie do końca roku. Cena paliwa ma spaść łącznie o 17 centów. To odpowiedź na utrzymujące się wysokie ceny na stacjach benzynowych, związane z trwającym konfliktem z Iranem.
Krótkotrwała ulga i wątpliwości co do jej skuteczności
Nie jest to pierwsza tego typu interwencja. Od maja do czerwca tego roku obowiązywał już dwumiesięczny rabat paliwowy, który obniżył podatek energetyczny. Budżet federalny stracił z tego tytułu około 1,6 miliarda euro. Pojawiają się obawy, że – podobnie jak w 2022 roku – obniżka podatku tylko częściowo trafi do kierowców, a resztę zatrzymają koncerny naftowe.
Skala subsydiów szkodliwych dla klimatu
Tymczasem Niemcy od lat utrzymują bardzo wysokie subsydia dla działań szkodliwych dla klimatu. Zgodnie z analizą Forum Ökologisch-Soziale Marktwirtschaft (FÖS) przygotowaną na zlecenie Bertelsmann Stiftung, w 2024 roku 45 różnych mechanizmów wsparcia kosztowało budżet 66 miliardów euro. Mowa tu m.in. o ulgach podatkowych dla oleju napędowego, paliwa lotniczego czy samochodów służbowych. Co istotne, rabaty paliwowe z 2022 roku i z roku bieżącego nie zostały w tej kwocie uwzględnione.
Jak wynika z innej analizy FÖS z czerwca, tylko w wyniku decyzji o rabacie paliwowym, podwyższeniu dodatku za dojazdy do pracy, dopłacie do kosztów sieciowych i opłacie za magazynowanie gazu, rząd rozszerzył subsydia do połowy 2026 roku o dodatkowe 11 miliardów euro.
„Przy zdrowiu i polityce społecznej planowane są miliardowe cięcia na rzecz konsolidacji budżetu. Jednocześnie ogromny zasób subsydiów szkodliwych dla klimatu nie jest ruszany, a nawet się go rozszerza. Kto chce efektywnie i skutecznie wykorzystywać środki publiczne, nie może dłużej ignorować tego potencjału oszczędności” – mówi Matthias Runkel, kierownik zespołu ds. transportu w FÖS i współautor badania.
Gdzie trafiają pieniądze?
Z 45 zidentyfikowanych mechanizmów wsparcia 30 uznano za szkodliwe dla klimatu, a 15 za częściowo szkodliwe. Na te pierwsze przypada 38,4 miliarda euro (58 proc.), na drugie – 27,8 miliarda euro (42 proc.). Podział sektorowy przedstawia się następująco:
- Transport: 31,3 miliarda euro (47 proc.)
- Energia: 26,4 miliarda euro (40 proc.)
- Rolnictwo i leśnictwo: 8,5 miliarda euro (13 proc.)
W transporcie dominują: zwolnienie z podatku energetycznego dla paliwa lotniczego na lotach międzynarodowych (6,977 mld euro), ulga w podatku od oleju napędowego (6,483 mld euro), dodatek za dojazdy do pracy (6,2 mld euro), zwolnienie z VAT dla międzynarodowych biletów lotniczych (5,657 mld euro) oraz ryczałtowe opodatkowanie prywatnie używanych samochodów służbowych (co najmniej 4,92 mld euro).
W sektorze energii największą pozycję stanowi bezpłatne przydzielanie uprawnień do emisji dla przemysłu i ciepłownictwa w unijnym systemie ETS – 7,605 mld euro. Kolejne to uprzywilejowanie przy opłacie koncesyjnej za prąd i gaz (ok. 3,9 mld euro w 2023 roku) oraz rekompensata cen energii elektrycznej (blisko 2,4 mld euro).
W rolnictwie FÖS wskazuje m.in. obniżoną stawkę VAT na produkty zwierzęce (7 proc.), co daje 4,056 mld euro. Dodatkowe 3,46 mld euro z płatności w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (GAP) uznano za częściowo szkodliwe dla klimatu. Niemcy otrzymały w 2024 roku około 6,5 mld euro z GAP.
Postulaty zmian
FÖS proponuje odejście od powszechnego wsparcia na hektar w ramach GAP na rzecz konkretnych działań na rzecz klimatu, środowiska i bioróżnorodności. W przypadku VAT proponuje się stawkę 19 proc. dla produktów zwierzęcych, przy jednoczesnym obniżeniu do 0 proc. dla owoców i warzyw. W energetyce przedsiębiorstwa miałyby być wspierane tylko wtedy, gdy faktycznie inwestują w zieloną transformację. W transporcie FÖS postuluje zniesienie zwolnienia z podatku dla paliwa lotniczego, podwyższenie opodatkowania samochodów służbowych z silnikami spalinowymi (z utrzymaniem preferencji dla aut elektrycznych) oraz stopniowe znoszenie ulgi dla oleju napędowego przy jednoczesnym wycofaniu dodatkowego podatku od samochodów z silnikiem diesla.
Od przyszłego roku miałby zostać wprowadzony mechanizm ograniczający ceny paliw, oparty m.in. na cenach ropy oraz kosztach transportu i dystrybucji. Rozważany jest także podatek od nadzwyczajnych zysków dla koncernów naftowych, wymagający uzgodnień na poziomie UE. Na razie jednak ponownie preferowani są kierowcy samochodów spalinowych – o żadnych ulgach dla transportu publicznego nie ma mowy.
Źródło: Energiezukunft (AT)






