Niemieckie stowarzyszenie Bundesverband Neue Energiewirtschaft (BNE) przedstawiło pakiet rozwiązań, które – jak przekonuje – mogą zmniejszyć koszty funkcjonowania systemu elektroenergetycznego, nie wymagając przy tym ani jednego euro nowych subwencji. Propozycje dotyczą ograniczenia redysponowania i wyłączania instalacji, wygładzenia szczytów cenowych oraz obniżenia wydatków na wsparcie w ramach EEG.
Pięć kierunków zmian
Pierwszy postulat to swoboda działania za punktem przyłączenia. Właściciel instalacji mógłby zarówno rozbudować fotowoltaikę, jak i dołożyć magazyn energii bez ponownej weryfikacji warunków przyłączenia – pod warunkiem że uzgodniona maksymalna moc wprowadzania do sieci w punkcie połączenia pozostanie bez zmian.
Drugi punkt zakłada, że magazynowanie energii za punktem przyłączenia powinno stać się normą, a nie wyjątkiem. Akumulatory przy instalacjach PV miałyby też prawo pobierać prąd z sieci, zgodnie z niedawno przyjętymi regulacjami MiSpeL dotyczącymi mieszania energii zielonej i szarej.
Trzecia propozycja dotyczy wspólnego korzystania z istniejącej infrastruktury. Jeśli pozwalają na to warunki techniczne, z jednej linii przyłączeniowej mogłoby korzystać więcej podmiotów. Ustawowe prawo współużytkowania ograniczyłoby potrzebę budowy nowych tras kablowych i obniżyło koszty przyłączenia.
Elastyczność prosumentów i umowy PPA
Czwarty postulat odnosi się do sztywnego limitu 50 proc. elastyczności dla dachowych instalacji PV. Zdaniem BNE ogranicza on wprowadzanie energii do sieci nawet wtedy, gdy moce przesyłowe są wolne, i utrudnia wykorzystanie magazynów. Akumulatory powinny móc ładować się tanim prądem i oddawać energię w okresach niedoboru.
Piąta zmiana dotyczy średniej wielkości firm i umów PPA. Późniejsze przejście do wsparcia w ramach EEG powinno być możliwe w dowolnie wybranym momencie. Taka elastyczność ułatwia finansowanie projektów PPA i otwiera mniejszym przedsiębiorstwom dostęp do długoterminowo taniej energii z wiatru i słońca. Zakaz zabezpieczenia w EEG miałby – jak ostrzega BNE – doprowadzić do załamania rynku nowych instalacji w segmencie średnich PPA.
„To wszystko nie są drobne gierki dla specjalistów, lecz duże dźwignie dla wydajnych sieci i niższych kosztów systemowych” – mówi Robert Busch, dyrektor zarządzający BNE.
Według Busch Bundestag ma teraz okazję, by sięgnąć po te propozycje i otworzyć drogę do tańszej energii. „Rząd federalny musi sprostać własnym deklaracjom i obniżyć koszty przyszłego systemu elektroenergetycznego. Największą dźwignią jest umożliwienie elastyczności. To pomaga sieciom działać efektywniej i pozwala gospodarce znów rosnąć” – dodaje.
Warto przypomnieć, że w Niemczech koszty redysponowania i wyłączania OZE w ostatnich latach wielokrotnie przekraczały miliard euro rocznie, a szczytowe ceny energii w godzinach wieczornych bywają kilkukrotnie wyższe od średniej dobowej. Propozycje BNE wpisują się w szerszą debatę o reformie rynku energii, która ma połączyć bezpieczeństwo dostaw z niższymi rachunkami odbiorców.
Źródło: Photon (DE)






